Jak odkryliśmy Stany. Las Vegas Brama do Południowego Zachodu

Las Vegas

Jest późny wieczór a my powoli docieram do Vegas. Nagle na środku pustyni z niczego staje przed nami miasto. Już z daleka widać łunę światła migoczącego na tle granatowego nieba. Sznur samochodów oznajmia nam, że właśnie wjeżdżamy na teren jednego z najbardziej zakręconych miast Ameryki. 

Miasto to powstała jako mała mieścina gdzieś na szlaku wiodącym na zachód, później przystankiem dla kolei. W okół znajdowało się wiele kopalni których towary rozprowadzano po całym kraju. Prawdziwy rozkwit tego pustynnego miasta nastąpił jednak dzięki dwom rzeczom. Pierwszym czynnikiem była woda, a drugim legalizacja hazardu w roku 1931. Od tego momentu miasto to stało się przysłowiową ‘kurą znoszącą złote jaja’.

Woda, która zapewnia funkcjonowanie miasta w blisko 85% pochodzi ze sztucznego jeziora Mead. Jezioro to powstało na skutek budowy na zakolu rzeki Kolorado, w latach 1933–1947 Tamy Boulder. Znanej obecnie pod nazwą Tama Hoovera. Budowa tamy i powstanie w 1936 roku zapewniło również prąd dla miasta oraz sporej części stanu Nevada. 

Jakie jest Las Vegas? Najłatwiej odpowiedzieć na to pytanie w taki sposób. To zależy czego ktoś szuka. Dla nas miasto to jest fajnym przystankiem na jedną noc w drodze do parków narodowych. Swoistym fenomenem, który nie tylko warto ale i trzeba zobaczyć będąc w Stanach. Miasto to sprawia wrażenie ogromnego lunaparku dla dorosłych. Tutaj wszystko staje się możliwe. Od wybudowania kawałka Wenecji, przez wieżę Eiffla, ogromną Piramidę, kawałek Nowego Yorku, bajkowy zamek, po potężną wieżę Stratosphere roller coaster’em na szczycie, który zapewni dramatyczny wyrzut adrenaliny nawet u najmniej wrażliwych na wysokość osób. 

Miasto to to tak na prawdę jedna długa ulica The Strip, na której mieszczą się kasyna i przylegające do nich hotele. Hotele tak na prawdę są jedynie wisienką w torcie, więc nie powinno nas dziwić to, że ceny w wielu świetnych hotelach nie będą odbiegać od cen hosteli jakie znajdziemy podczas jazdy amerykańskimi bezdrożami. Hotele konkurując między sobą zapewniają nam mnóstwo kolorowej i bajkowej rozrywki, będziemy mogli, całkowicie za darmo, podziwiać walki pirackich statków, na sztucznych zbiornikach wodnych znajdujących się przed jednym z hoteli, oglądać wspaniałe wystawy, czy przedstawienia. Wszystko to po to byśmy w końcu zechcieli wejść do jednego z kasyn i uwierzyć w to, że w ciągu kilku minut możemy zostać milionerami. 

Czy jest taka szansa? Oczywiście, że jest, choć znacznie większa jednak jest szansa na to, że wydamy tutaj ostatni grosz ku uciesze obracającymi miliardami dolarów kasyna. Nie ma co jednak dramatyzować, wejście do kasyna i rzucenie na nie okiem nic nie kosztuje a wrażenie jest konkretne. 

Inną ciekawostką może być temperatura. Jeżeli nie jesteście przyzwyczajeni do upałów. Las Vegas przyzwyczai Was do tego bardzo szybko, temperatura przekraczająca 40 stopni … w nocy nie powinna Was dziwić. Tutaj jest ciepło i sucho. Dzięki temu pewnie da się przeżyć przy takich temperaturach. Nie rozpisując się zbytnio o mieście, bo każdy odkryje go zapewne we własnym zakresie, skupię się na tym na co należy w nim uważać. 

Jak w każdym dużym mieście tak i w Vegas należy uważać na kieszonkowców, jest ich sporo a ich wymarzonym klientem jest lekko zataczający się turysta, oszołomiony fascynującą aurą Las Vegas. W nocy, kiepskim pomysłem będzie schodzenie z utartych szlaków The Strip i włóczenie się po innych częściach miasta. Właściwie, nie ma ku temu żadnego powodu, ale jeżeli Wasz hotel leży na uboczu a nie chcecie skorzystać z własnego samochodu, weźcie taksówkę. 

Okolica Las Vegas

Las Vegas nie zatrzymuje nas na długo, bo okolice miasta są tak na prawdę znacznie ciekawsze od niego samego, przynajmniej dla nas. Najbliższe miejsce warte odwiedzenia to Red Rock State Park, jakieś pół godziny drogi od miasta. Odnajdziemy tutaj przepiękne formacje skalne oraz dziką pustynną przyrodę. Nam udało się dotrzeć na miejsce tuż przed zachodem słońca.

Oczywiście wyjeżdżając z Las Vegas nie sposób nie przystanąć nad Zaporą Hoovera. Miejsce robi wrażenie, szczególnie biorąc pod uwagę, że cała konstrukcja wznoszona była na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych ubiegłego wieku

Największe jednak wrażenie zrobił na nas ostatnie miejsce. Jest nim Park Stanowy Valley of Fire. Znajduje się on przy drodze międzystanowej nr 15 wiodącej z Las Vegas do Salt Lake City, jakieś 15-20 mil na północny wschód od miasta. Jeżeli jedziecie tą drogą przystańcie i odwiedźcie to miejsce. W Utah i Arizonie odnajdziecie wiele wspaniałych formacji skalnych, niektóre z nich znajdować będą się w Parkach Narodowych, ale ten Park Stanowy jest na szczycie naszej listy z miejsc wartych zobaczenia.

Jedyne co musicie wiedzieć, to w miejscu tym latem będzie ciepło, będzie bardzo ciepło. Jak bardzo? Nam udało się doświadczyć tam temperatury 49 stopni w cieniu. Ile było w słońcu nie wiem ale po przejściu w cieniu kilkunastu metrów na szlaku zawróciłem. Jadnak nic nie stoi na przeszkodzie aby przejechać przez park malowniczą trasą i w zależności od temperatury opracować własny plan zwiedzania. 

Droga przez park prowadzić nas będzie przez nieprawdopodobne krajobrazy. Wijąc się pomiędzy kolorowymi skałami, opadając nagle i wznosząc się niespodziewanie i dostarczając nam takiej dawki nierealnych kolorów i form skalnych, że będziemy się zastanawiać czy aby na pewno wciąż jesteśmy na naszej planecie. 

 

 

W parku odnajdziemy również bardzo ciekawe Indiańskie petroglify, ale najciekawszą chyba częścią jest ta w której możemy podziwiać formację skalną zwaną słoniem. Niestety ze względu na pogodę nie udało nam się do niej dotrzeć.

Nasza dalsza droga wiodła jednak dalej ku położonemu w Arizonie miasteczku Flagstaff, jak mówią lokalasi bramie do Grand Canyonu. Jak dla nas nie brzmi to jednak zbyt przekonująco, być może jest to brama w amerykańskim standardzie odległości, gdzie 100 km to już w zasadzie przedmieścia. 

Okolice Flagstaff

Zastanawiacie się pewnie co można zobaczyć w tym miasteczku? No więc jeżeli chodzi o samo Flagstaff to nie wiele, natomiast nieco poza miastem to już inna historia. Jeżeli pojedziecie dalej na wschód międzystanową 40, całkiem niedaleko jak na standardy USA bo ok 30 mil, dotrzecie do bardzo ciekawego miejsca. 

Jest nim krater. Nie byle jaki zresztą krater bo jeden z najlepiej zachowanych na powierzchni ziemi. Miejsce to zwane The Barringer Crater, leży na prywatnym terenie, w związku z tym parking i zwiedzenie go jest płatne i kosztuje nieco więcej niż wizyta w parku stanowym. Natomiast na prawdę warto zwiedzić to miejsce. 

Krater powstał około 50 000 lat temu w epoce plejstocenu, kiedy lokalny klimat na Płaskowyżu Kolorado był znacznie chłodniejszy i bardziej wilgotny. Obszar ten był otwartą łąką usianą lasami zamieszkanymi przez wełniste mamuty i gigantyczne leniwce. Za powstanie krateru odpowiada ok 50 metrowy niklowo-żelazowy meteoryt, którego siła uderzenia wynosiła ok 10 mega ton. Siła ta była tak duża, że większa część meteorytu wyparowała, niewielką część udało się zlokalizować w ścianach krateru. Było to powodem wielu spekulacji ze strony środowiska gelologów na temat genezy powstania krateru. Dopiero w 1960 roku Eugene Merle Shoemaker potwierdził, że krater ten powstał na skutek uderzenia meteorytu. 

Miejsce to jest również ciekawe z tego względu, że w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku, astronauci z NASA trenowali w kraterze, aby przygotować się do misji Apollo na Księżyc.

Coral Pink Sand Dunes

Noc mija szybko, a rankiem ruszamy na spotkanie z Wielkim Kanionem Kolorado, a właściwie jego południową stroną. Dlaczego to podkreślam, bo jak miało się okazać brzeg kanionu brzegowi nie równy, ale o tym za chwilę.

Po drodze docieramy do Parku Stanowego Coral Pink Sand Dunes. Miejsce świetne na mały postój w drodze nad Grand Canyon.

Geologia wydm jest bardzo ciekawa. Piasek pochodzi z piaskowca Navajo z okresu środkowej Jury. Tlenki żelaza i minerały, które dają nam spektakularny kolor występujących w tym rejonie czerwonych skał,odpowiedzialne są również za ten właśnie krajobraz koralowych różowych wydm. Na szybki proces wietrzenia skał w tym rejonie ma wpływ charakterystyczna rzeźba terenu. Szczyt między górami Moquith i Moccasin powoduje to, że przepływający przez utworzone pomiędzy szczytami wycięcie wiatr, zwiększając swoją prędkość do punktu, w którym może przenosić ziarenka piasku z erodującego piaskowca Navajo.

Zjawisko to znane jest jako afekt Venturiego. Gdy wiatr po przejściu przez wycięcie trafia na otwartą dolinę,jego prędkość spada, powodując odkładanie piasku. Wiek wydm szacuje się na 10 000-15 000 lat.

Grand Canyon South Rim

W końcu docieramy do granic Parku Narodowego Wielkiego Kanionu. Jak wielki jest Wielki Kanion. Jeżeli coś w Stanach nazwane jest wielkim to powinno samo w sobie dawać do myślenia. Jak długi jest Gran Canyon? Przyjmując za początek kanionu ę Lee’s Ferry leżąca około 12 km od miejscowości Page – o którym później, oraz koniec kanionu w rejonie Grand Walsh Cliff ,długość kanionu mierzona nurtem rzeki Kolorado wynosi 446 km. Jego najgłębsze miejsce to Wąwóz Granitowy (Granite Gorge), leżący  1857 m poniżej górnej krawędzi kanionu. Natomiast szerokość kanionu waha się od ok. 800 m do 29 km w najszerszym miejscu. 

Rozpoczynając zwiedzanie parku, odkrywamy ciekawą budowlę jest nią wieża strażnicza zaprojektowana przez Marię Colter w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Wieża ta została zaprojektowana tak, by przypominała wieżę strażniczą kultury Pueblo. Konstrukcja składa się z okrągłej, stożkowej, murowanej wieży wznoszącej się gruzów. Wieża została celowo tak zaprojektowana, aby wyglądać na częściowo zrujnowaną. 

 

 

Niestety aby z części południowej dostać się na północną musimy pokonać kilkugodzinną trasę samochodem o długości około 300 km. Taka to jest właśnie Ameryka. A kiedy tak jadąc wzdłuż południowej krawędzi Wielkiego Kanionu podziwialiśmy sobie widoki, delektując się dosłownie tym miejscem, niespodziewanie na horyzoncie pojawiła się spora chmura. Chmura rosła i rosła a w końcu spadł z niej deszcz. Nie byle jaki deszcz ale taki na miarę Wielkiego Kanionu. 

Po chwili woda zaczęła płynąć coraz większymi strumieniami, chroniąc się przed deszczem pod małym daszkiem przewieszonym pomiędzy damską i męską toaletą z niemałym zdziwieniem obserwowałem jak przepływająca obok moich stóp struga wody powoli zamienia się w mały strumyczek, który zaczyna sięgać moich kostek. Tego było już za wiele. Pod ostrzałem błyskawic, przemoczeni w ciągu minuty do suchej nitki rozpoczęliśmy sprint w kierunku samochodu. Na szczęście parking znajdował się całkiem blisko i po kilku minutach rozpoczęliśmy etap suszenia ciuchów strumieniem gorącego powietrza płynącego z nawiewu w samochodzie. 

A przed nami była droga do Page. 

Do miasta dotarliśmy pod wieczór i nie myśląc wiele udaliśmy się do motelu na zasłużony wypoczynek. 

Kanion Antylopy

Page to małe senne miasteczko, jednak nie dla niego samego odwiedzamy ten rejon. Page znajduje się mniej więcej w środku bardzo ciekawego regionu począwszy od Grand Stairs Escalante National Monument, przez Parki Narodowe Zion i Bryce na zachodzie, Grand Canyon North Rim na południu i rejon Monument Valley na wschodzie. Nieco bardziej na północ leży Capitol Reed National park a na północnym wschodzie Arches oraz Canyonlands National Park. Sam rejon pomiędzy drogą 89A na na południu a 89 na północy możemy zwiedzać przez dobre kilka tygodni i zapewniam, że się nie znudzimy.

Jeżeli jednak nadal ciekawi Was co można zobaczyć w okolicy Page, przeczytajcie ten artykuł

 

Niesamowite miejsca – Kanion Antylopy
Niesamowite miejsca - Kanion Antylopy
Listopad 11, 2017  •  Ciekawe Miejsca / Kanion Antylopy / Stany Zjednoczone
Przeczytaj

 

Naszym kolejnym przystankiem jest miasto Kanab z którego w zasięgu ręki mamy Park Narodowy Zion. Ale o tym rejonie przeczytacie już w kolejnym poście.

C.D.N.

Opowieści z cyklu Jak Odkryliśmy Stany

Jak odkryliśmy Stany. Z San Francisco do Las Vegas
Jak odkryliśmy Stany. Z San Francisco do Las Vegas
Styczeń 01, 2018  •  Ciekawe Miejsca / Stany Zjednoczone / USA1
Przeczytaj
Jak odkryliśmy Stany. Las Vegas Brama do Południowego Zachodu
Jak odkryliśmy Stany. Las Vegas Brama do Południowego Zachodu
Styczeń 01, 2018  •  Ciekawe Miejsca / USA1
Przeczytaj
Jak odkryliśmy Stany. Parki Narodowe Południowego Zachodu
Jak odkryliśmy Stany. Parki Narodowe Południowego Zachodu
Styczeń 01, 2018  •  Ciekawe Miejsca / Parki Narodowe / Stany Zjednoczone / USA1
Przeczytaj
Jak odkrywaliśmy Stany. Z Utah do Kaliforni
Jak odkrywaliśmy Stany. Z Utah do Kaliforni
Styczeń 01, 2018  •  Ciekawe Miejsca / Parki Narodowe / Stany Zjednoczone / USA1
Przeczytaj
Stany z południa na północ. Hawaje
Stany z południa na północ. Hawaje
Maj 05, 2018  •  Ciekawe Miejsca / Hawaje / Stany Zjednoczone / USA2
Przeczytaj
Stany z południa na północ. Los Angeles
Stany z południa na północ. Los Angeles
Maj 05, 2018  •  Ciekawe Miejsca / Stany Zjednoczone / USA2
Przeczytaj
Stany z południa na północ. Z Kaliforni do Kolorado
Stany z południa na północ. Z Kaliforni do Kolorado
Maj 05, 2018  •  Ciekawe Miejsca / Stany Zjednoczone / USA2
Przeczytaj

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: