Islandia w poszukiwaniu jaskiń lodowcowych

Czy Islandia zimą to miejsce, ciemne, wietrzne, zimne, białe, czy lepiej omijać ją o tej porze roku? Nie moi drodzy, Islandia zimą jest cudowna, niepowtarzalna i piękna. A jeżeli chcecie się dowiedzieć dlaczego tak ją postrzegamy, przeczytajcie naszą relację!

Islandia zimą

Samolot powoli obniża lot, za 20 minut dotrzemy do Keflavika, wyglądamy przez okno a tam… niebo rozświetla przepiękna zorza. Nie wierzę własnym oczom, falująca niczym na wietrze zielona poświata rozpościera się na północnym widnokręgu. Lądowanie, odebranie bagaży i już kierujemy się do wyjścia. Tutaj czeka już na nas ekipa z Icepole, gdzie zawsze organizujemy samochód. Jeżeli będziecie kiedyś zastanawiać się, nad tym gdzie wypożyczyć samochód na Islandii, z całego serca polecamy tą firmę. 

Nie mija godzina a my już pędzimy przed siebie w kierunku naszego pierwszego noclegu w Selfoss. Mijamy Reykjavik, o tej porze ruch jest znikomy. Ostatnie światła pozostają daleko w tyle, a nas otacza noc. Nad nami trwa nieustający spektakl światła. Zorza przybiera niespotykane kształty, u góry wpada w róż dół jest głęboko zielony, całość faluje niczym wielka kurtyna. Żałuję, że nie ma miejsca na postój i mam nadzieję na to, że zorzę uda nam się sfotografować po dojeździe na miejsce.

Okolice Selfoss, słyną z geotermii, tutaj właśnie znaleźć możemy potężne szklarnie, w których produkowane są warzywa i owoce, nawet tak egzotyczne jak banany! Na miejsce docieramy przed 23:00, lecz nie ma obawy o to, że nikt nas nie wpuści do pokoju. W wielkiej podświetlonej gablocie, wiszącej na zewnętrznej ścianie recepcji, wisi kartka z moimi danymi oraz przypiętym kluczem. Da się? Ano jasne, że się da. Śpimy w bardzo przytulnym miejscu – Hjardarból Guesthouse.

Hjardarból Guesthouse

Rankiem okazuje się, że ośrodek prowadzony jest przez przesympatyczną parę z Polski. To miła niespodzianka! Po śniadaniu nie tracąc czasu ruszamy w trasę.

Islandia z lotu ptaka

Jeżeli jesteście ciekawi jak wygląda Islandnia o tej porze roku, a nie macie akurat ochoty na dłuższą lekturę, rzućcie okiem na ten krótki film 🙂

Droga do Gullfoss

Poranek zamierzamy spędzić nad przepięknym wodospadem Gullfoss, by tym razem obejrzeć go w zimowej odsłonie. Już sama droga prowadząca do Gullfoss daje nam namiastkę tego , jak piękną scenerię przygotowała dla nas Islandia w zimowej odsłonie. Dzień zaczyna się dość późno bo dopiero ok 10:00 rano, więc mniej więcej w połowie drogi możemy podziwiać niesamowity wschód słońca. Jednakże o tej porze roku nie warto przyzwyczajać się do godzin wschodów i zachodów słońca, tutaj dnia przybywa w niemal namacalny sposób. Przez tydzień naszego objazdu zyskujemy niemal godzinę dnia! 

Po drodze odwiedzamy również krater Kerið, który mieliśmy okazję podziwiać latem, ten skuty lodem chyba nie robi chyba, aż takiego wrażenia jak jego letnia odsłona, choć trudno odmówić mu uroku!

Krater Kerið

Krater Kerið

W końcu docieramy do Gullfossa, choć słońce świeci mocno, a niebo wydaje się być niemal granatowe, wiatr wieje jak szalony. Cały parking oraz dojście do wodospadu pokrywa gruba warstwa lodu. Trasa, z parkingu na punkt widokowy,  którą latem pokonuje się w kilka minut, tego dnia staje się nie lada wyzwaniem. Ludzie pochyleni do przodu próbują utrzymać się na nogach, my wraz z nimi.

Wtedy właśnie dotarło do nas, że zimą na Islandii, jednym z towarów pierwszej potrzeby są raczki!

Islandia Południowa

Islandia Południowa

Bez nich nawet nie próbujcie wybierać się w trasę. Lód jest wszędzie, przed sklepem, na parkingu, przed mieszkaniem w którym śpicie, na ścieżce. Wbrew pozorom Islandia zimą nie jest zimnym lodowym miejscem, temperatury oscylują tutaj w okolicy zera, raz będąc nieco poniżej, a raz nieco powyżej kreski. To sprawia, że kolejne warstwy nadtopionego śniegu zamarzają jedna nad drugą, tworząc pod naszymi stopami i kołami ‘lodową kanapkę’. 

Gullfoss
Gullfoss
Gullfoss
Gullfoss

 

Kiedy w końcu docieramy do Gullfossa, jego widok zwala nas z nóg. O tej porze roku wygląda przepięknie. Majestatyczne progi skalne pokryte śniegiem i lodem wyglądają jak z baśni Braci Grimm. Wprost trudno uwierzyć jak taka masa wody jest w stanie zastygnąć niemal w bezruchu. Gdzieniegdzie, przez skute lodem półki skalne przelewa się nieśmiało woda, od czasu do czasu odrywając spore kawałki lodu. 

Kierujemy się z powrotem na południe w kierunku wybrzeża, po drodze odwiedzając dolinę Haukadalur z jej słynnym gejzerem zwanym … Geysir. Skąd ta dziwna zbieżność nazw? Dowiecie się tego w poście o Golden Cirlce.

Ruszamy dalej by przed zmrokiem dotrzeć do kolejnego punktu programu – wraku Dakoty. Samolot należący do armii amerykańskiej rozbił się na plaży, kilka kilometrów na południe od wodospadu Skógafoss, na początku lat siedemdziesiątych. Na szczęście w tym wypadku nikomu nic się nie stało, no może oprócz samolotu. Od tamtej pory wrak ten pojawia się w niezliczonych produkcjach filmowych, bowiem jego widok ma w sobie na prawdę coś niezwykłego, ale o tym za chwilę. 

Wrak Dakoty

Wrak Dakoty

Docieramy do głównej drogi wyspy, poczciwej jedynki. Po drodze mamy w planie odwiedzenie dwóch jeszcze wodospadów. Jednym z nich jest chyba jeden z bardziej znanych wodospadów na wyspie – Seljalandsfoss. Wodospad o tej porze roku wygląda również bajecznie. Nas jednak ujęła prowadząca do niego ścieżka. 

Seljalandsfoss

Seljalandsfoss

Żaden artysta nie wymyślił by chyba lepszej scenerii niż natura! Sam wodospad, niemal nie zauważył zimowej pory roku i z niewzruszenie głośnym hukiem opadał po stromym klifie w dół, nie zwracając większej uwagi na ujemną temperaturę. 

Nieco dalej na zachód znajduje się kolejny ciekawy wodospad – Skógafoss. Jak głosi legenda w ukrytej za nim jaskini, pierwsi Wikingowie ukryli wiele skrzyń złota. Złota wprawdzie nikt z do tej pory nie odnalazł, ale dla nas nie miało to znaczenia, największym skarbem jaki znaleźliśmy przy wodospadzie, okazała się pogoda! Wiszące nisko nad horyzontem, pomarańczowe zimowe słońce, stworzyło taką oprawę dla tego miejsca, że staliśmy tam z wielkimi oczami przez dobre pół godziny. Starając się, przy okazji, nie wywinąć orła na cudnym lodowisku przed wodospadem.

Słońce prawie styka się z linią horyzontu. To kolejny fenomen północnych krain. Zachody słońca ciągną się tutaj niemal nieskończenie długo. Za sprawą wspanialej gry świateł niebo zaczyna mienić się kolorami od fioletu po róż, a chowające się za horyzontem słońce jak wielki malarz, barwi wcześniej białe szczyty wzgórz na niesamowity pomarańczowo, czerwono, różowy kolor. Kolory zmieniają się z każdą minutą.

Żwir trzeszczy pod naszymi nogami, a my maszerujemy z parkingu w kierunku Dakoty dość raźnym krokiem. Otaczają nas surrealistyczne krajobrazy potężnych gór i białych pagórków, a na niebie rozpoczyna się prawdziwy spektakl kolorów.

Po 45 minutach szybkiego marszu docieramy do wraku. W oddali słuchać ryczący ocean.

Dakota - wrak samolotu

Dakota – wrak samolotu

Na tle różowo, czerwonych gór, i fioletowego nieba, którego kolor przeplata się z barwami zachodzącego słońca leży metaliczny wrak Dakoty. Widok jest kompletnie nierzeczywisty. Spędzamy tutaj sporą chwilę, obchodząc wrak dookoła. Potężny autobus zabiera właśnie ostatnią grupę chińskich turystów, a my mamy chwilę, żeby nacieszyć się tym miejscem, w nieco bardziej kameralnej atmosferze. Kiedy wracamy do samochodu zapada zmrok, a na niebie pojawia się zielona zorza. Czy może być piękniej?

Do naszego noclegu Hrifunes Guesthouse docieramy po ósmej wieczorem. Spóźniamy się nieco na kolację, część gości kończy właśnie posiłek, ale starcza i dla nas. Miejsce to jest wprost cudowne. Położone nieco na uboczu, z niesamowitym widokiem na rozlewisko rzeki, oraz góry. Wielkie panoramiczne okna w przytulnej jadali otwierają przed nami te widoki jak wrota magicznej krainy. Tuż przy wejściu wita przesympatyczny psiak. Otwieramy drzwi i naszym oczom ukazuje się śliczne mieszkanie, pełne pamiątek. W powietrzu rozchodzi się zapach obiadu, który właśnie spożywają goście.  Obiad jest świetny, a my zmęczeni pierwszym dniem udajemy się na zasłużony wypoczynek!

Laguna Jökulsárlón

Jeżeli wydaje się Wam, że widzieliście tyle wspaniałych krajobrazów, że nic nie jest już w stanie Was zadziwić, odwiedźcie zimową porą lodową lagunę Jökulsárlón. Jeżeli trafi Wam się dobra pogoda, może okazać się, że Wasze pojęcie ‘wspaniały krajobraz’, ulegnie błyskawicznemu przewartościowaniu. 

Lodowa Laguna Jökulsárlón
Plaża przy lodowej lagunie Jökulsárlón
Lodowa laguna Jökulsárlón
Lodowa laguna Jökulsárlón
Lodowa laguna Jökulsárlón
Plaża przy lodowej lagunie Jökulsárlón
Lodowa laguna Jökulsárlón
Lodowa laguna Jökulsárlón
Lodowa laguna Jökulsárlón

 

Miejsce to jest po prostu oszałamiające. Jadąc tutaj latem nie mieliśmy szczęścia do pogody w tej części wyspy. Mgła i deszcz skrywały piękno tego kawałka Islandii, choć i tak wyspa wydawała nam się magiczna. Teraz jednak w promieniach zimowego słońca słowo piękno nabrało niemal nowego wymiaru.

Widoki zmieniały się jak w kalejdoskopie, od bieli pokrytych śniegiem gór, po wiosenną zieleń i turkusowe lodowce. Słowo bajeczne krajobrazy, przy tym co zaprezentowała nam tutaj przyroda Islandii wydaję się być jałowe, blade i pozbawione uroku. Właściwie trudno znaleźć właściwe słowa na opisanie piękna przyrody, jaką możemy tutaj podziwiać. 

A kiedy opatrzą nam się już te niesamowite widoki i zdawać nam się może, że droga nie przyniesie nam już nic ciekawszego, trafić możemy na takie oto widoki. Zimową porą, kiedy lód skuwa górskie hale, w doliny schodzą renifery. 

Przy tych widokach zimowa odsłona kanionu Fjaðrárgljúfur, wydaje się być jakaś taka nudnawa :). 

Jeżeli szukalibyście fajnej bazy wypadowej zarówno do lodowej laguny jak i do Hofn to polecamy Lilja Guesthouse. Miejsce, świetne, z pięknym widokiem, dużymi pokojami i fajną stołówką (możliwość wykupienia obiadów). Dojazd do laguny zajmuje z niego ok 35-45 minut, w zależności od pogody.

Lodowiec Vatnajökull

W końcu przychodzi dzień na, który czekaliśmy. Udajemy się na wycieczkę do jaskiń lodowcowych. Mógłbym pisać o naszych przygotowaniach, o wietrze i śniegu, który dopadł nas na lodowcu. Nie ma to chyba jednak najmniejszego sensu, ponieważ kwintesencją wyprawy były jaskinie lodowcowe a nie pogoda! Zresztą przy takiej pogodzie jaskinie nabierały dodatkowego uroku!

Brnąc przed siebie po zamarzniętej lagunie, wspinając się na lodowiec, po dobrej godzinie marszu docieramy na miejsce. W okół pada śnieg, jest biało. Naszym oczom ukazuje się niepozorna wyrwa w lodowcu, która okazuje się być początkiem jaskini. Nie wygląda to jakoś specjalnie nadzwyczajnie, ot nieco niebieskiego na tle otaczającej nas bieli. Dopiero po zejściu do jaskiń, natura miała pokazać nam jakie potrafi wyczarować cuda! Jaskinie lodowcowe, powstają dzięki aktywności wody. Ta płynąc pod lodowcem w ciągu lata, rzeźbi i drąży w nim potężne tunele. Kiedy nadchodzi zima, poziom wody opada, a natura tworzy chyba jedne z piękniejszych zimowych widoków, jaki możemy sobie wyobrazić. 

Islandia jaskinie lodowcowe
Islandia groty lodowcowe
Islandia groty lodowcowe
Islandia jaskinie lodowcowe
Islandia jaskinie lodowcowe
Islandia jaskinie lodowcowe
Islandia jaskinie lodowcowe
Islandia jaskinie lodowcowe
Islandia jaskinie lodowcowe

 

Jaskinie to jednak nie jedyna atrakcja lodowca Vatnajökull, sam widok jego czoła, wpadającego do lodowej laguny, war jest już tej wyprawy. Niesamowita, potężna bryła, turkusowego lodu, sprawia piorunujące wrażenie!

lodowiec Vatnajökull

lodowiec Vatnajökull

Padający śnieg i wiejący wiatr, był przysłowiową kropką nad ‘i’ w tym przepięknym Islandzkim krajobrazie. Nawet para biorąca ślub w grocie lodowej wydawała się być, przy tych widokach, czymś zwyczajnym.

Półwysep Snæfellsnes

W poszukiwaniu zorzy wracamy na zachód i docieramy do Półwyspu Snæfellsnes. Miejsce to, czy to zimą, czy latem jest niesamowite. Widoki jakie tutaj znajdziecie warte są tego, żeby objechać cały półwysep. Najbardziej spektakularne widoki czekają Was, na drogach przecinających półwysep z północy na południe. Zarówno 56-ka, jak i 54-ka, są przepiękne widokowo. Cudne jest również wybrzeże południowe. Prawdziwą ikoną tego miejsca jest jednak góra Kirkjufell, pojawiająca się niemal na każdej pocztówce z Islandii. Miejsce to nie zawiodło nas i tym razem.

Islandia Półwysep Snæfellsnes, gora Kirkjufell
Islandia Półwysep Snæfellsnes
Islandia Półwysep Snæfellsnes
Islandia Półwysep Snæfellsnes, gora Kirkjufell
Islandia Półwysep Snæfellsnes
Islandia Półwysep Snæfellsnes
Islandia Półwysep Snæfellsnes
Islandia Półwysep Snæfellsnes
Islandia Półwysep Snæfellsnes
Islandia Półwysep Snæfellsnes
Islandia Półwysep Snæfellsnes
Islandia Półwysep Snæfellsnes
Islandia Półwysep Snæfellsnes
Islandia Półwysep Snæfellsnes

 

Półwysep słynie również z hodowli koni Islandzkich, możecie je tutaj spotkać niemal wszędzie, są cudne! 

Na półwyspie Snæfellsnes, na nocleg możemy polecić Wam bajkowo położony obiekt – Grund í Grundarfirdi. Z jego okien będziecie mieć wspaniały widok na górę Kirkjufell, a przy dobrej pogodzie strzelicie piękne zdjęcia z zorzą odbijającą się w zatoce!

Okolice Reykjavíku

Okolice Reykjavíku, również Was zimą nie zawiodą. Do zwiedzania jest tutaj całkiem sporo, od obszarów geotermalnych, przez jeziora, wizytę w Błękitnej Lagunie – którą sobie tym razem podarowaliśmy, niesamowite klify skalne, czy też most łączący płyty kontynentalne. Objazd półwyspu zajął nam w zasadzie cały dzień. 

 

Nawet Reykjavík w promieniach porannego słońca wydal nam się znacznie bardziej ciekawy, niż podczas naszego letniego wyjazdu. Obiecaliśmy sobie zwiedzać to miasto po kawałeczku, podczas kolejnych wypraw na Islandię. Reykjavíkowi, dajemy szansę, bo to miasto ma klimat!

 

Na koniec dodam również parę słów o zorzy. Zorza jest piękna, jednorazowa, niesamowita, więc jeżeli tylko będziecie ją widzieć róbcie zdjęcia! My mieliśmy okazję podziwiać ją przez pierwsze trzy dni z okien naszego samochodu, niestety nie mieliśmy w tym czasie możliwości aby przystanąć, a kiedy możliwość taka się pojawiła, zorzy już nie było. Jedyny kawałek nieba, gdzie z pomiędzy chmur przedziera się zielone światełko, zagościł dosłownie na naszym JEDNYM zdjęciu. Myślę, sobie jednak, że to dobrze, bo będzie to dodatkowy motywator do wyjazdu na północ! 

Jeżeli szukacie fajnego hoteliku, w przystępnej cenie niedaleko lotniska, to możemy polecić Wam Tjarnahotel Keflavik. Bardzo fajne miejsce.

Islandia namiastka zorzy

Islandia namiastka zorzy

Galeria

Czekamy na Twój komentarz !

Lodowa Laguna Jökulsárlón
%d bloggers like this: