Lecce

Miasto to, często zwane  jest Florencją południa, nie bez powodu ponieważ jego architektura na prawdę powala na kolana. Krótko mówiąc Lecce jest śliczne, pomimo wielu rzymskich pozostałości miasto to jest jednak pocztówką baroku. Wprost ociekające sztukaterią kamienice, okryte południową atmosferą sennego miasteczka, zachęcają do spacerów jego wąskimi wybrukowanymi uliczkami.

Do korzystania z oferty lokalnych restauracji, lodziarni, czy barów. Ta niespotykana w takiej okazałości we Włoszech barokowa zabudowa miasta powstała w czasach dominacji hiszpańskiej na przełomie XVI i XVII wieku. Lokalni kamieniarze po mistrzowsku prezentowani swoje umiejętności rzeźbiąc wspaniałe zdobienia takie jak kwiaty, figury świętych, anioły czy też wszelkiego gatunku potwory. 

Co zwiedzić

  • Bazylika św. Krzyża. To jeden z większych zabytków miasta. Jej budowa trwała 150 lat i ukończona została w 1695 roku. Jej wnętrze to prawdziwa eksplozja kształtów i kolorów i różnorakiej formy. Korynckie kapitele kolumn współgrają z motywami roślinnymi i przepiękną rozetą. Ołtarz św, Franciszka z Paoli uznawany jest za jeden z najpiękniejszych barokowych ołtarzy w całym regionie.
  • Katedra NMP. Wzniesiona została w 1144 roku. Umieszczona nad drzwiami figura przedstawia patrona miasta św. Oronzo. Tuż obok możemy odnaleźć pałac biskupi oraz całkiem sporą 70 metrową dzwonnicę. To nie jedyne świątynie w mieście, bo na samej starówce możemy znaleźć ich ponad trzydzieści!
  • Piazza Sant’Oronzo. To główny plac miasta. Znajdziemy na nim bardzo dobrze zachowany amfiteatr z II wieku n.e. Odkryty w zasadzie przez przypadek, nieco ponad 100 lat temu podczas prowadzenia prac budowlanych na rynku. Amfiteatr mieścił 20 tysięcy miejsc, a głównymi przedstawieniami jakie się tutaj odbywały, były walki gladiatorów. Nad placem góruje postać patrona miasta. Jego statua umieszczona została na szczycie potężnej kolumny, przywiezionej z Brindisi, gdzie wskazywała koniec rzymskiej drogi Via Apppia. 
  • Museo Archeologico Faggiano. Muzeum to powstało w prywatnym domu, w którym podczas remontu kanalizacji ukazała się licząca sobie 2.5 tysiąca lat podłoga, rzymskie krypty, studnia, średniowieczny silos na zboże oraz co ciekawe symbol templariuszy. 
  • Zamek Karola V. Zbudowany został w XVI wieku, dla króla Hiszpanii Karola V. Obecnie znajdziemy tutaj muzeum, z ciekawą kolekcją krucyfiksów oraz rzeźb. 

Włochy – samo południe. Neapol

Pompeje Ruszyliśmy z powrotem na północny zachód. Południowe Apeniny, skąpane w słońcu wydawały się być znacznie bardziej przyjaznym miejscem, niż kilka dni temu. Około 16:00 docieramy do Pompei. Zataczamy małe kółko po mieście, szukając wolnego miejsca i okazuje się, że znajdujemy jedno tuż przy samym połcie oddzielającym ruchliwą ulicę od pogrążonych w wiecznym śnie pozostałości starożytnych Pompei. Nagle jak za …

Czytaj dalej...  

Włochy – samo południe

Alberobello Alberobello, dosłownie tłumaczone jako “Piękne drzewo”, to małe miasteczko z jedynymi w swoim rodzaju zabytkowymi budynkami zwanymi trulli, dzięki którym, Alberobello zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1996 roku. Nie jest do końca jasne skąd wzięła się tradycja wznoszenia kamiennych domów – trulli. Często twierdzi się, że powstała ona w XVII wieku jako odpowiedź na “Pragmatica de Baronibus” …

Czytaj dalej...  

Włochy – samo południe. Tivoli

Droga do Tivoli Tuż pod Rzymem leży niepozorne miasteczko Tivoli.  Od czasu do czasu docierają tutaj wycieczki w drodze do Rzymu, głównie po to by podziwiać Villa D’Este wraz z ogrodami. Nas jednak przywiodło tutaj inne miejsce – Villa cesarza Hadriana. To w zasadzie nie tyle willa ile cały świetnie zachowany miejski kompleks.  Ale po kolei. Popołudnie rozgościło się już …

Czytaj dalej...  

Włochy – samo południe. Droga do Sieny

Przez Austrię Wyruszyliśmy późnym popołudniem. Sam byłem ciekawy ile kilometrów uda nam się pokonać przed nocą. Pogoda dopisywała, a kolejne kilometry mijały pod znakiem zachodzącego słońca. Po około 3,5h byliśmy już w Wiedniu. Przejazd przez to miasto z każdym rokiem wygląda coraz lepiej. Nie licząc krótkiego odcinka od Brna do początku A5 po stronie Austriackiej, cały czas jedziemy autostradą. Niecałe …

Czytaj dalej...