Kościół św. Praksedy

Kościół św. Praksedy

Jednym z tych, które najbardziej zapadły mi w pamięci był kościół św. Praksedy (Santa Prassede). Ten niepozorny kościółek wciśnięty w boczną uliczkę (Via Merulana) swoją fasadą nie różni się praktycznie wcale od otaczających go domów. Gdyby nie okazała brama wejściowa, nie wyróżniał by się praktycznie z otoczenia pobliskich budynków. Tym bardziej, że nieco dalej znajduje się Bazylika Santa Maria Maggiore, skupiająca na sobie uwagę pospiesznie odwiedzających Rzym turystów. Kościół Santa Prassede sięga swoją historią czasów apostolskich. Święta Prakseda była córką właściciela katakumb znajdujących się przy ulicy Via Salaria, Quintusa Corneliusa Pudensa (I tutaj mała dygresja dotycząca imion Rzymskich.

W Starożytnym Rzymie bardzo popularne imiona to właśnie Quitus, Sekstus, Septymus, Oktawus czy Decymus. Czyli w tłumaczeniu piąty, szósty, siódmy, ósmy i dziesiąty. Imiona te nadawane były dzieciom w kolejności ich narodzin. Czasem pochodziły one również od numerów miesięcy w których dzieci przychodziły na świat). Zgodnie z tradycją Pudens był  właścicielem dużego domu, w którym użyczyła gościny św. Piotrowi. On i jego córki św Prakseda i św. Pudencjana byli pierwszymi nawróconymi na chrześcijaństwo, czym wspomina św. Paweł ok. 67 roku, w drugim Liście do Tymoteusza. W domu Pudensa gromadzili się również inni mieszkańcy Rzymu nawróceni przez św. Piotra na chrześcijaństwo. Miejscem tych spotkań był również dom św. Praksedy.

Według legendy zasłynęła ona z pochówku ciał  pierwszych chrześcijan zamordowanych przez władze Rzymu. tradycja głosi, że przed pochówkiem św. Prekseda obmywała krew z ciał pomordowanych gąbką płucząc ją następnie w źródle znajdującym się w ogrodzie domu Pudencjana. Stąd często przedstawiana jest ona w taki właśnie sposób. Nad źródłem wybudowany został drugi kościół. Czy był to kościół Santa Pudenziana (św. Pudencjany – siostry Praksedy) o czym za chwilę, czy też Santa Prassande (św Praksedy) nie wiadomo. Z tymi dwoma miejscami związane jest jeszcze miejsce trzecie, mianowicie katakumby Pryscylli (udostępnione do zwiedzania w 2013 r, co ciekawe możemy je również zobaczyć dzięki funkcji Google Street View ), w którym to miano składać ciała, którymi zaopiekowała się św. Prakseda.

Tyle o legendach., które pozwalają nam zorientować się nieco w zawiłościach wczesnochrześcijańskich świętych.  Wracając do domu św. Praksedy. Miejsce to po jej śmierci pełniło funkcję kaplicy, urządzonej prawdopodobnie ok roku 150 n.e. przez papierza Piusa I. Obecny kościół został zbudowany w VII w, przez Paschalisa I, na  murach wcześniejszego zbudowanego dwieście lat wcześniej. Kościół przechodził wiele transformacji, zacierając nieco jego starożytny charakter. Niemniej jednak odnajdziemy w nim dawny blask. Ołtarz przykryty jest baldachimem z 1730 r.

Freski widoczne na nawą główną wykonane zostały w latach 1594-1595. Prezbiterium ozdabiają rzymskie kolumny z niespotykanymi kapitelami ozdobionymi liśćmi laurowymi. Pod ołtarzem znajdują się krypty z sarkofagami skrywającymi szczątki pierwszych chrześcijan między innymi sióstr św. Praksedy i św. Pudencjany. W zakrystii odnajdziemy obraz pt. Biczowanie, namalowany przez ucznia Rafaela, Giulia Romano. Scena ta nie jest akurat przypadkowa, bo w kościele w słynnej kaplicy św. Zenona odnajdziemy relikwię, którą jak głosi tradycja, jest fragment kolumny, z dziedzińcu Antonii z twierdzy Piłata,  przy której biczowano Chrystusa.

Drugi fragment znajduje się w Jerozolimie w Bazylice Grobu Pańskiego. Kasetonowy plafon został natomiast wykonany w 1868 r. W apsydzie kościoła widzimy jedne z najpiękniejszych rzymskich mozaik. Pochodzą one z IX w. Przedstawiają one Chrystusa w postaci Pantokratora u końca Czasów. Pod jego stopami możemy zobaczyć napis Jordanes. Jezusowi towarzyszą św. Paweł ( po prawej) i św. Prakseda. Widzimy również papieża Paschalisa I, który rozbudował kościół w IX w. Czyli jak przystało na Rzym miejsce to wiąże w sobie historię ostatnich 2 tysięcy lat.

Galeria

Najciekawszym miejscem kościoła jest jednak kaplica św. Zenona, której budowa została zlecona przez papieża Paschalisa I, jako miejsce przechowywania jego relikwii oraz relikwii kilku innych świętych. Miała być ona również mauzoleum matki papieża, Teodory. Kaplica ta w całości pokryta jest przepięknymi bizantyjskimi mozaikami z IX w.

 

 

Włochy – samo południe. Neapol

Pompeje Ruszyliśmy z powrotem na północny zachód. Południowe Apeniny, skąpane w słońcu wydawały się być znacznie bardziej przyjaznym miejscem, niż kilka dni temu. Około 16:00 docieramy do Pompei. Zataczamy małe kółko po mieście, szukając wolnego miejsca i okazuje się, że znajdujemy jedno tuż przy samym połcie oddzielającym ruchliwą ulicę od pogrążonych w wiecznym śnie pozostałości starożytnych Pompei. Nagle jak za …

Czytaj dalej...  

Włochy – samo południe

Alberobello Alberobello, dosłownie tłumaczone jako “Piękne drzewo”, to małe miasteczko z jedynymi w swoim rodzaju zabytkowymi budynkami zwanymi trulli, dzięki którym, Alberobello zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1996 roku. Nie jest do końca jasne skąd wzięła się tradycja wznoszenia kamiennych domów – trulli. Często twierdzi się, że powstała ona w XVII wieku jako odpowiedź na “Pragmatica de Baronibus” …

Czytaj dalej...  

Włochy – samo południe. Tivoli

Droga do Tivoli Tuż pod Rzymem leży niepozorne miasteczko Tivoli.  Od czasu do czasu docierają tutaj wycieczki w drodze do Rzymu, głównie po to by podziwiać Villa D’Este wraz z ogrodami. Nas jednak przywiodło tutaj inne miejsce – Villa cesarza Hadriana. To w zasadzie nie tyle willa ile cały świetnie zachowany miejski kompleks.  Ale po kolei. Popołudnie rozgościło się już …

Czytaj dalej...  

Włochy – samo południe. Droga do Sieny

Przez Austrię Wyruszyliśmy późnym popołudniem. Sam byłem ciekawy ile kilometrów uda nam się pokonać przed nocą. Pogoda dopisywała, a kolejne kilometry mijały pod znakiem zachodzącego słońca. Po około 3,5h byliśmy już w Wiedniu. Przejazd przez to miasto z każdym rokiem wygląda coraz lepiej. Nie licząc krótkiego odcinka od Brna do początku A5 po stronie Austriackiej, cały czas jedziemy autostradą. Niecałe …

Czytaj dalej...