Fontanna di Trevi

Fontanna di Trevi i okolice

Fontanna di Trevi

Mijając gwarne uliczki docieramy do Piazza di Trevi, na którym naszym oczom okazuje się wspaniała fontanna. Jest już późno więc podświetlona fontanna robi duże wrażenie. Tłum ludzi, robiących zdjęcia, błyski fleszy i monumentalna fontanna o wymiarach  ma 20,0 m szerokości na 26,0 m wysokości odbijająca się w turkusowej wodzie. Turyści zgodnie ze zwyczajem wrzucają do fontanny monety, które mają zapewnić powrót do Rzymu. Co ciekawe, szacuje się, że dziennie na dno fontanny trafia około 3000 euro 🙂

Fontanna di Trevi

Barokowa fontanna została zaprojektowana przez Niccolo Salvi, który wygrał konkurs ogłoszony przez papieża Klemens XII Prace nad jej budową trwały od 1735 do 1776r. Niewiele jednak brakowało abyśmy podziwiali dzisiaj fontannę zaprojektowaną przez Berniniego, który niecałe sto lat wcześniej przedstawił swój projekt fontanny. Nie doszedł on jednak do skutku ze względu na kłopoty finansowe papieża.

Inną ciekawostką jest to, że fontanna zasilana jest wodą z akweduktu wybudowanego ponad dwa tysiące lat temu, bo w roku 19 r. p.n.e przez znanego już nam Marka Agrypę. Ta sama woda zasila również fontannę Barcaccia położoną  u podnóża Schodów Hiszpańskich. Nazwa Trevi wg legendy pochodzi od imienia dziewczyny, która odkryła źródło wody wykorzystane przy budowie akweduktu. Źródło położone jest ok 13 km od miasta jednak długość transportującego ją akweduktu wynosi ponad 20 km.

Wracamy na ulicę Via del Corso. Ulica ta wiedzie do Placu Weneckiego (Piazza del Venezia) na którym znajdziemy Ołtarz Ojczyźniany do Plac Wszystkich Ludzi (Piazza del Popolo). Przechodząc przez tę ulicę należy mieć świadomość tego, że została ona wytyczona w Ulica wytyczona w 221 r p.n.e. Tak więc innymi słowy ulica ta znajduje się w tym miejscu od 2200 lat. Idąc ulicą w kierunku południowym miniemy kościół Santa Maria in via Lata, dosyć niepozorny jednakże z bardzo ciekawą historią. 

Jako miejsce kultu religijnego kościół pojawia się w V w. wcześniej w miejscu tym znajdował się potężne rzymskie centrum handlowe. Budynek ten liczył sobie ponad 250 m długości. Tak więc centra handlowe to nie wymysł naszej cywilizacji. ale wróćmy do samego kościoła. Zgodnie z legendą uznaje się, że w podkościelnej krypcie miał spędzić 2 lata św. Paweł, będący w areszcie domowym w oczekiwaniu na proces. Tuż obok kościoła znajdziemy Gallerię Doria Pamphilj, a w niej kolekcję dzieł najsłynniejszych włoskich malarzy.

Natomiast gdybyśmy udali się w kierunku Piazza del Popolo a następnie skręcili w ulicę Via dei Condotti prowadzącą  w kierunku Schodów Hiszpańskich to dotrzemy do bardzo ciekawej kawiarni Antico Caffè Greco.  Założona w 1760 r, kawiarnia ta była ulubionym miejscem spotkań artystów, poetów i pisarzy wśród nich byli również Polacy. Bywał tutaj Adam Mickiewicz, którego portret odnajdziemy na ścianie, Cyprian Kamil Norwid, mieszkający przy Via Sistina, Henryk Sienkiewicz, Stefan Żeromski czy Włodzimierz i Kazimierz Tetmajerowie.

Zmierzamy w kierunku Koloseum, po drodze jak to w Rzymie mijamy kolejny kościół. To Sant’Agata dei Goti. Kościół poświęcony św. Agacie i zbudowany przez wodza Gotów Rycmera, który po zasłynął ze zdobycia Rzymu lipcu 472 r. Rycymer z pochodzenia Got był dowódcą wojsk Zachodniego Cesarstwa Rzymskiego. Wobec słabości cesarza wodzowie rzymscy faktycznie sprawowali kontrolę nad cesarstwem. Rycymer, na skutek konfliktu z ówczesnym cesarzem Antemiuszem (który był jednocześnie jego teściem) z 6 tys żołnierzy zdecydował się na oblężenie Rzymu. Miesiąc po zdobyciu miasta, w sierpniu 472 r,  Rycymer umiera i zostaje pochowany w kościele, którego był fundatorem. Jest to jedyny kościół w Rzymie wzniesiony przez Gotów. Kim byli Goci? Otóż o początkach Gotów wiemy niewiele, pochodzą najprawdopodobniej ze Skandynawii.

W legendzie dotyczącej migracji Gotów  na południe wspomina się krainę  Gothiskandza do której dotarli po przepłynięciu morza Bałtyckiego. Co ciekawe były to tereny dzisiejszej Polski. Gdzie dokładnie znajdowała się  Gothiskandza spory toczą się do dzisiaj. Wiemy natomiast, że między I a V wiekiem,  na terenach obecnej północnej i wschodniej Polski rozwijała się grupa Kultura wielbarska (inaczej gocko-gepidzka. W III wieku Goci pojawiają się w północnym Mazowszu, Podlasiu, Polesiu i Lubelszczyźnie, w tymże wieku Goci ruszyli na południe a w roku 239 n.e. po raz pierwszy zaatakowali państwo rzymskie.

Co ciekawe w języku polskim nadal znajdujemy ślady języka Gotów nazwy gór jak  Beskid, Beskidy i Bieszczady, nazwy rzek  Bug, Odra, San i wyrazy jak książę, hełm, chlew, chleb, osioł, lek, szkło, kocioł, pułk, miecz, cesarz, lichwa, są właśnie pochodzenia gockiego. Co ciekawe ostatnie wzmianki o Gotach pochodzą z Krymu, gdzie pod koniec XVIII w donosił o ich kulturze i języku arcybiskup archidiecezja mohylewskiej Stanisław Bohusz Siestrzeńcewicz.

Przemierzając rzymskie uliczki, gdzieś pomiędzy słynnym placem Campo de Fiori a Piazza Navona, miniemy niepozorną rzeźbę. Prawdopodobnie nie zwracając na nią kompletnie uwagi. Nie jest ona ani imponująca, ani szczególnie ciekawa, nie jest nawet kompletna. To rzeźba zwana Pasquino. Wiąże się z nią jednak na tyle ciekawa historia, że warto o niej wspomnieć. Był rok 1501, na błotnistym placu przed Pałacem Orsinich prowadzono prace brukarskie.

W błocie od niewiadomo jak długiego czasu leżał marmurowy blok służący przechodniom za kładkę. Kiedy wyciągnięto go, podczas brukowania,  z podmokłego gruntu okazał się on antyczną grecką rzeźbą. Zainteresował się nią kardynał Olivier Carafa, który to zarządził postawienie jest przed pałacem, niedaleko domu miejscowego fryzjera zwanego Pasquino, przyjmując od niego swoją. Tak się akurat składało, że wspomniana rzeźba stała na trasie corocznego pochodu, który odbywał się w mieście z okazji dnia św. Marka. Ludzie przechodząc obok niej zaczęli ją w tym dniu dekorować dając początek niepisanemu zwyczajowi.

Z czasem na postumecie zaczęły pojawiać się annimowe karteczki z zabawnymi tekstami, satyrami, wierszami. Przeważnie dotyczyły one kleru i papiestwa. Choćby słynne zdanie datyczące niszczenia Panteonu przez papieża Urbana VIII Barberiniego  ‘Quod non fecerunt barbari, fecerunt Barberini’. Tego typu anonimowe teksty biorąc swoją nazwę od wspomnianego Pasquino, zostały nazwane po włosku pasquillo. Stąd nazwa trafiła do języka polskiego stając się paszkwilem.

 

 

 

Włochy – samo południe. Neapol

Pompeje Ruszyliśmy z powrotem na północny zachód. Południowe Apeniny, skąpane w słońcu wydawały się być znacznie bardziej przyjaznym miejscem, niż kilka dni temu. Około 16:00 docieramy do Pompei. Zataczamy małe kółko po mieście, szukając wolnego miejsca i okazuje się, że znajdujemy jedno tuż przy samym połcie oddzielającym ruchliwą ulicę od pogrążonych w wiecznym śnie pozostałości starożytnych Pompei. Nagle jak za …

Czytaj dalej...  

Włochy – samo południe

Alberobello Alberobello, dosłownie tłumaczone jako “Piękne drzewo”, to małe miasteczko z jedynymi w swoim rodzaju zabytkowymi budynkami zwanymi trulli, dzięki którym, Alberobello zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1996 roku. Nie jest do końca jasne skąd wzięła się tradycja wznoszenia kamiennych domów – trulli. Często twierdzi się, że powstała ona w XVII wieku jako odpowiedź na “Pragmatica de Baronibus” …

Czytaj dalej...  

Włochy – samo południe. Tivoli

Droga do Tivoli Tuż pod Rzymem leży niepozorne miasteczko Tivoli.  Od czasu do czasu docierają tutaj wycieczki w drodze do Rzymu, głównie po to by podziwiać Villa D’Este wraz z ogrodami. Nas jednak przywiodło tutaj inne miejsce – Villa cesarza Hadriana. To w zasadzie nie tyle willa ile cały świetnie zachowany miejski kompleks.  Ale po kolei. Popołudnie rozgościło się już …

Czytaj dalej...  

Włochy – samo południe. Droga do Sieny

Przez Austrię Wyruszyliśmy późnym popołudniem. Sam byłem ciekawy ile kilometrów uda nam się pokonać przed nocą. Pogoda dopisywała, a kolejne kilometry mijały pod znakiem zachodzącego słońca. Po około 3,5h byliśmy już w Wiedniu. Przejazd przez to miasto z każdym rokiem wygląda coraz lepiej. Nie licząc krótkiego odcinka od Brna do początku A5 po stronie Austriackiej, cały czas jedziemy autostradą. Niecałe …

Czytaj dalej...